17 stycznia do naszej rodziny dołączył EAT YOUR VEGGIES Ścigając Wiatr.
 |
fot. Kaja Chudalewska |
 |
fot. Kaja Chudalewska |
 |
fot. Kaja Chudalewska |
Decyzja o jego przybyciu byłą decyzją spontaniczną, czekałam na zupełnie innego psa, z zupełnie innymi rodzicami. Gdy się nie udało z pierwotną wersją planów, przyjaciółka podesłała mi ten miot. I JESTEM JEJ NIEWYPOWIEDZIANIE WDZIĘCZNA! 3 dni później jechałyśmy do Częstochowy po papiczka:)
Pie od samego początku podejmował próby samobójcze, no przynajmniej prowadzące do poważnych urazów:) W hodowli wspinał się na kojec, pierwszego dnia w domu wskoczył na wysoki narożnik, po czym, zanim zdążyłam go złapać, zeskoczył z niego i pobiegł bić się z kotem. Nosił dwulitrowe butelki z pepsi, próbował ciągać 12kg worek z karmą. Spuszczenie go z oka na 5 sekund oznaczało, że najprawdopodobniej zrobi sobie wielką krzywdę i tu wybawieniem okazała się klatka:)
Pierwsza klatkowa noc była nocą ciężką. Z płaczem, budzeniem i próbą wyjścia górą z klatki- jak z kojca:)
Na szczęście kolejne noce były o wiele spokojniejsze, 3 noc przespał już w całości:)
Totalnie kupił moje serduszko plackując się w pozytywnych emocjach. Węgorzy się z miłości. Liże, dużo liże. Też z miłości.
Jest wpatrzony w mamusię.
 |
fot. Michał Nowicki |
Uśmiecha się na zdjęciach:)
 |
fot. Wiktoria Frąszczak |
Jest idealnym szczeniaczkiem, pomimo kilku wad, nad którymi pracujemy:)
Nie mogłam trafić lepiej:)
 |
fot. Michał Nowicki |
 |
fot. Michał Nowicki |
 |
fot. Wiktoria Frąszczak |
 |
braciszkowie:) fot. Agnieszka Gabryś |